piątek, 19 grudzień 2014 10:23

Jakiego inteligentnego miasta chce obywatel?

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Obok rozwiązań stricte technologicznych dostarczanych na rynek smart city przez największych światowych graczy IT, warunkiem efektywnego wdrażania standardów inteligentnego miasta jest odpowiednia postawa i polityka administracji publicznej oraz zaangażowanie obywateli. Rola tych ostatnich jest szczególnie istotna, bo będąc głównym odbiorcą wartości oferowanej przez takie wdrożenia, powinni być zarazem głównym jej architektem.

W myśleniu o tym, jak zapewnić rezultatom projektów badawczo rozwojowych pomyślną komercjalizację, ważną rolę odgrywają kategoria zwinności czy też koncepcja ekosystemów innowacji. Warto też zwrócić uwagę na mało popularną jeszcze w Polsce ideę przedkomercyjnych zamówień publicznych, której wdrożenie mogłoby być dużym krokiem w tę stronę. Przykładowo, zastosowanie PCP dla budowania platform integrujących systemy miejskie mogłoby być realizowane na zamówienie organizacji zrzeszających miasta, dzięki czemu zapewniono by wpływ tak administracji, jak i mieszkańców na finalną postać systemu. Także silna integracja procesu B+R z aktualnymi założeniami strategicznymi rozwoju miejskiego mogłaby przynieść analogiczne rezultaty.

Oczywiście u podstaw wszelkiej udanej komercjalizacji tkwi to, że produkt odpowiada na jakieś potrzeby. Wdrażając systemy informatyczne każdorazowo dokonuje się analizy tych potrzeb, a także wykonuje się szereg czynności wspierających, które można sklasyfikować jako przynależne do dziedziny zarządzania zmianą. Wdrożenia IT bardzo często wiodą bowiem do zmian procesowych i organizacyjnych.

W przypadku technologii inteligentnego miasta potrzeby, na które odpowiada produkt, są potrzebami mieszkańców, które operator technologii, a więc miasto, jedynie wyraża. Procesy, na które wpływ mogą mieć wdrożenia, to z kolei codzienna rzeczywistość zamieszkujących ją mieszkańców miast. Stąd też pytanie o technologię jest w zasadzie pytaniem o to, jakiego miasta życzą sobie jego obywatele.

Temat ten porusza w ciekawy sposób artykuł Artura Celińskiego, który ostatnio został opublikowany przez Respublicę. Jeśli chodzi o główne tezy stawiane przez Celińskiego, to pierwsza z nich głosiłaby, że inteligentne miasto staje się inteligentne m.in. dzięki zastosowaniu technologii informatycznych. Z kolei technologie wspierające wdrażanie standardów inteligentnego miasta są technologiami komercyjnymi, oferowanymi na rynku przez największych, wówczas los miast pozostaje w rękach marketingu wielkich firm oraz ich zdolności lobbystycznych. I w tym miejscu dochodzimy do kluczowej kwestii, jaką jest odpowiednia komunikacja z interesariuszami wdrożenia.

Obok technologii konieczne są bowiem również odpowiednie rozwiązania organizacyjne i procesowe na poziomie administracji. Obok tego jeszcze – zaangażowanie obywatelskie. Temu ostatniemu zagadnieniu Celiński poświęca właśnie sporą cześć swego artykułu. Przywołuje on stosowane z powodzeniem w Danii od końca lat 80-tych ubiegłego wieku rozwiązanie klasy demokratyczno-partycypacyjnej, jakim są panele obywatelskie. Polegać mają one na tym, że do kilkunastoosobowa grupa obywateli, bierze udział w specjalnie zorganizowanej konferencji, w trakcie której – przy pomocy kilkunastu ekspertów dziedzinowych – konsultowana i formułowana jest koncepcja tego, w jaki sposób jakieś rozwiązanie (np. technologia) ma zostać wdrożona w skali krajowej. Dotychczas Dania konsultowała w ten sposób zmiany dotyczące ekologii, żywności modyfikowanej genetycznie czy kwestie prywatności i nadzoru elektronicznego. Rezultat pracy takiego zespołu, w postaci raportu końcowego, jest zarazem początkiem dalszych prac legislacyjnych. Zdaniem autora, także technologie smart city, zakres ich wdrażania oraz ich wpływ na życie społeczne powinny być przedmiotem analogicznie zorganizowanej debaty czy konsultacji społecznej.

Czytany 1719 razy Ostatnio zmieniany piątek, 19 grudzień 2014 11:03
Zaloguj się, by skomentować

Najnowsze projekty

Finansowanie B+R